Muszę poza tym jechać na ranczo Windcroftów i pogadać z Nitą.

- Wyglądasz, jakby ktoś cię przejechał walcem - powiedział Chris. - Masz kłopoty z kręgosłupem? - Spałem na kanapie o jedną trzecią krótszej ode mnie. Kręgosłup boli mnie, jakby przebiegło się po nim stado bizonów. Natomiast ty - przyjrzał się Chrisowi spode łba - jesteś świeży jak pączek róży. - Huff kazał mi tu przyjechać wcześnie rano. Przypomniałem mu, że dziś jest sobota i oznajmiłem, co sobie myślę na temat pracy w weekendy, ale pozostał niewzruszony. Chciał, żebyśmy byli tutaj przed zmianą wachty. Więc jestem, na kacu, lecz wykąpany i ogolony, a to dużo więcej, niż można powiedzieć o tobie. - Daj mi pięć minut. - Beck wyciągnął z szuflady zestaw przyborów toaletowych, a z szafy ubranie na zmianę. - Przywiozłem to z domu kilka dni temu, na wypadek, gdybym musiał zostać na nocny dyżur. Wyszli z biura razem i powędrowali w kierunku męskiej toalety, gdzie przewidująco kazali zainstalować prysznic. - Gdzie byłeś wczoraj w nocy? - spytał Beck. - W klubie w Breaux Bridge. To bardzo happeningowe miejsce. Powinieneś się kiedyś tam ze mną wybrać. - Wyraźnie nie masz żadnych zmartwień, skoro rozbijasz się po nocnych lokalach. - O co miałbym się martwić? - Na początek o strajk. Jeżeli to ci nie wystarczy, może pomyślisz o tym, że jesteś głównym podejrzanym w śledztwie o morderstwo? - Huff powiedział, że wynegocjujesz pokojowe zażegnanie strajku, a co do tej drugiej sprawy, wczoraj po południu rozmawiałem z moim nowym prawnikiem. Gadaliśmy przez telefon ponad godzinę. Opowiedziałem mu wszystko, od chwili, gdy znaleziono ciało Danny'ego. Powiedział, że nie mam się czym martwić. Nie mają na mnie nic, co by łączyło mnie z morderstwem, z wyjątkiem żałosnej paczki zapałek, którą równie dobrze mógł tam przywlec jakiś szop. - Tak właśnie podejrzewałem. Chris spojrzał na Becka ostro. - Pesymista z ciebie i dziwak. Przestajesz być zabawny. W każdym razie ten adwokat przerobi Wayne'a Scotta na kaszkę. Jakieś nowe wieści o Klapsie? - O niczym nie wiem. - Ten prawnik powiedział, że opowiastka o Kainie i Ablu to desperacki gest zdesperowanego uciekiniera przed prawem. - Zgadzam się. Razem weszli do łazienki. Chris podszedł do urynału, a Beck stanął przy umywalce i przyjrzał się swojemu odbiciu w lustrze. Oczy miał zaczerwienione z powodu niewyspania, policzki porastała szczecina, a włosy po jednej stronie były zmierzwione i sterczały ku górze. Ale przynajmniej jego twarz wyglądała normalnie, czego nie można było powiedzieć o twarzy Clarka Daly'ego. Zapytał Chrisa, czy wie o ostatnim incydencie. - Kiedy wczoraj w nocy wróciłem do domu, Huff jeszcze nie spał. Opowiedział mi o wszystkim. Sięgnąwszy do kabiny, Beck odkręcił kurki pod prysznicem i zaczął się rozbierać. - Pobili go dość poważnie. Chris spuścił wodę. - Moim zdaniem dostał dokładnie to, na co zasłużył. Ile to razy obcięto mu pensję za spóźnianie się do pracy, niepojawienie się w ogóle lub przychodzenie w stanie wskazującym na spożycie? Dziesiątki, jeśli dobrze pamiętam. Zawsze jednak dostawał kolejną szansę i jak nam teraz
ROZDZIAŁ ÓSMY
- Nie chcę przeszkadzać księciu, jest zajęty.
- A co? Mam sobie sprawić tiarę i szpilki, zanim mnie w ogóle wpuszczą do Broitenburga?
- Osoba nie z naszej sfery. - Ingrid obdarowała go naj¬piękniejszym ze swoich uśmiechów. - W końcu ściągnąłeś ją z drzewa w jakiejś australijskiej głuszy, o ile mnie pa-mięć nie myli. - Zaśmiała się perliście. - Kochanie, będzie¬ my mieli szczęście, jeśli ona w ogóle potrafi posługiwać się nożem i widelcem.
Przecież to dla niej za ciężkie, zatroskał się Mark. Ona jest taka drobna...
- Tak - odpowiedział Pijak po bardzo długiej chwili milczenia.
A przecież Tammy była równie piękna i atrakcyjna jak jej matka i siostra.
głosem:
oraz uwagi i wynagradza to swoim niezwykłym pięknem. Nie mógł się doczekać poznania tajemnicy jej zjawienia
- Ona jest tu tylko gościem, a gość nie decyduje o ta¬kich sprawach. Co pani powie na duszone przepiórki?
Ochmistrzyni spojrzała na nią z przerażeniem.
- Jakie bagno?
Jasny punkt uśmiechnął się słodko, a Markowi zrobiło się dziwnie ciepło na sercu. Może powinien przemyśleć wszystko na nowo? Zwłaszcza sprawy związane z uczu¬ciami?

- Niech pani zostawi to mnie. - Clemency pomyślała, że markiz z pewnością wysupła kilka szylingów na dodatkową pomoc. Wszak nie oczekuje chyba, że jego goście będą spali na podłodze!

W końcu zrozumiała, że może mu wierzyć, a wtedy na¬płynęła fala bólu. Już nigdy nie zobaczy swojej małej sio¬strzyczki...
Mały Książę opowiedział Róży o swoim spotkaniu z Lisem, który uczył go, jak być przyjacielem. Kiedy skończył,
Kochani moi!

- Nie rozumiem.

- Ale co to ma wspólnego z moją rodziną? - Scott czuł
będzie, jak wyjadę z Royal i rozpocznę gdzieś nowe Ŝycie.
Przez ułamek sekundy wszyscy milczeli. Mały chłopiec otworzył

Był to spontaniczny, niewymuszony uśmiech, tak różny od nieszczerych min Lary i tak piękny, że Mark aż oniemiał z zachwytu.

i przeciągnął się leniwie. Po raz pierwszy tego dnia miał chwilę
Josh podniósł głowę.
Milordzie - pisała Oriana - z największą przyjemnością przystaję na pana prośbę. Moim zdaniem ten dom nie nadaje się nawet dla świń, życzę więc szczęścia z tą nieciekawą świętoszką. O. Baverstock.