– Jennifer! Jezu! Jennifer! – krzyczał.

mówiłem, że nie powinien był wracać do pracy zaraz po pogrzebie...?
117
- Nikim ważnym. Dziwię się, że pan to wychwycił.
chodziło, a jednak jest jedyną ofiarą, której zabójstwa nie możemy chłopcu udowodnić. Jak to
Tymczasem Rainie pędziła na sygnale trasą 101. Jeszcze siedemdziesiąt mil. Quincy
- A tak poważnie... - powiedział i otworzył bagażnik - czekałem na ten
Ale ja posłusznie zażywam swoje porcje leków i modlę się wieczorami. Nie
– Internet? – podchwyciła Rainie. – Wie pan, co robił w sieci?
Teraz mówił zdecydowanie i stanowczo.
Brnęła przez morze ludzi i samochodów. Nie wiedziała, dokąd iść. Przepychała się w
jak talię kart, co sprawiało, że był dumny ze swoich zwycięstw. Zasmucało go jednak, że
była w tym odludnym miejscu. Gęste zarośla, ciemne poszycie lasu.
Zdawała sobie sprawę, że teraz już wszyscy się na nich gapią. Ludzie pożerali wzrokiem
Uśmiechnęła się wbrew sobie. Potem szerzej otworzyła drzwi i wpuściła

daleko, by mógł dostrzec rysy twarzy.

przyjaciół;
na porządnie wyprasowane spodnie i lnianą koszulę. - A tak przy okazji.
Quincy natomiast był aroganckim agentem federalnym, któremu płacono tyle, że mógł

Kwadrans później nadjechał samochód Quincy'ego. Pierce wyglądał na

Podkuliła kolana, podciągnęła je pod brodę. W jaki sposób człowiek racjonalnie myślący
– Jeszcze nie.
Bentz?

trzeba.

Patrzy z pogardą ale widzę, że fasada pęka. Patrzy na zdjęcia, wyczuwam w niej strach i
Udało mu się znaleźć Yolandę Salazar. I to niejedną.
widniejącym na kopercie ze zdjęciami.